Siła historii – rozmowa z Norbertem Palimąką

Andrzej Mytych: Chciałbym ci Norbert zadać kilka pytań na temat siły historii. Wiem, że pewna konkretna opowieść wywarła olbrzymi wpływ na twoje życie. Czy mógłbyś nam o tym opowiedzieć?

Norbert Palimąka: Historia ta wydarzyła się kilka lat temu. Zobaczyłem materiał filmowy, dotyczący pracy dzieci na śmietniskach filipińskich. Pokazał mi go mój przyjaciel, który pracował wśród tych dzieci, pomagając im wyjść z tej sytuacji beznadziei i życia poniżej jakichkolwiek standardów. Na filmie zobaczyłem dziewczynkę o imieniu Mary Rose, która udzieliła wzruszającego wywiadu.

A.M.: Dlaczego właśnie historia Mary Rose cię poruszyła?

N.P: Słuchając jej wypowiedzi widziałem, że mówi szczerze, jest w niej coś wyjątkowego. Pomyślałem sobie, ile jest takich dzieci, które faktycznie chciałyby się uczyć, mieć dostęp do edukacji. Ta historia nie tylko poruszyła mnie, wiem, że już wcześniej wpływała na wielu ludzi, którzy pod wpływem jej wypowiedzi zastanawiali się głęboko nad wartościami, nad życiem zarówno swoim jak i innych. Dla mnie osobiście był to duży zwrot w moim wcześniej dość poukładanym życiu w Polsce. Nie mogłem przestać myśleć o sytuacji, z którą spotkałem się oglądając ten film.

A.M.: Do czego historia Mary Rose doprowadziła?

N.P..: Kiedy kilka miesięcy później, po obejrzeniu filmu z Mary Rose odwiedziłem po raz pierwszy Filipiny, pojechałem wraz z przyjaciółmi do jednej z wiosek odległych sporo od miasta. Zobaczyłem tym razem już na własne oczy jak wygląda praca dzieci, tym razem była to odkrywkowa, dzika, kopalnia rudy żelaza. Pracowały dzieci i ludzie w podeszłym wieku. Był to zwrot w moim życiu, postanowiłem pomóc tym i innym dzieciom, poprzez otwarcie szkół w tej okolicy.

Z historią Mary Rose zrobiłem wiele prelekcji, wystąpień, docierałem do polskich szkół, korporacji, małych i dużych grup ludzi. Jej historię usłyszało tysiące ludzi w Polsce i na świecie.

A.M.: Co się stało z Mary Rose? Jak potoczyły się jej dalsze losy?

N.P.: To bardzo dobre pytanie, często jest mi zadawane. Na samym początku pojawiła się firma z Malezji, która ufundowała stypendium dla dziewczynki. Była też pomoc dla jej rodziny, poprzez drobny kapitał, mama Mary Rose otworzyła swoją niedużą działalność gospodarczą. Później jeden biznesmen z Polski pokrył kolejny rok jej edukacji.

Któregoś razu odwiedziłem ją w domu, miała właśnie 18-te urodziny. Przez cały czas kontynuowała swoją pasję do nauki, widzianą już w filmie na śmietnisku.

Po kilku latach współpracy ze szkołami na Filipinach postanowiłem zrobić na ten temat film dokumentalny. Zabrałem ekipę z Polski, kręciliśmy materiał w szkołach. Mój reżyser uparł się jednak, aby w całym tym materiale pokazać jak historia Mary Rose wpłynęła na życie wielu osób. Film nosi tytuł „Gdzie jesteś Mary Rose”. Zachęcam do obejrzenia, można zobaczyć podczas tych kilkudziesięciu minut jak wygląda życie filipińskich uczniów no i jak potoczyły się losy Mary Rose.

A.M.: Jaki jest morał z całej tej historii? Czego cię to wszystko nauczyło?

N.P: Rozpoczęła się misja i misyjność wielu Polaków, moich znajomych bliższych i dalszych. Poznałem też wielu nowych znajomych. Powstały ciekawe akcje, materiały, spotkania. Zobaczyłem, że ludzie są otwarci do niesienia pomocy, chętnych, aby robić coś co ma znaczenie dla innych. Oprócz naszych działań, zobaczyłem jak wielu innych Polaków, moich znajomych prowadzi podobną działalność w wielu innych miejscach na świecie.

Zdecydowanie zacząłem myśleć globalnie, pracować międzykulturowo. Gdzieś w głębi serca wiedziałem, że kiedyś się to rozpocznie, że będę pracował w innych krajach i podróżował. Było to jednak uśpione przez lata aż do momentu jednego materiału video, który „namieszał” w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

A.M.: Jak można rozpoznać historię, która będzie miała dla nas znaczenie i co z nią zrobić?

N.P.: Dziękuję, że o to pytasz. Każdy z nas ma takie historie w swoim życiu i nie jest tak, że są one odosobnione, że przytrafiają się tylko niektórym. Każdy z nas jest odpowiedzialny za to, co zrobi ze swoim życiem i jak postrzega bliźniego.

Moja ulubiona lektura – Biblia – uczy mnie w przykazaniach, aby szanować bliźniego swego, jak siebie samego. Powinniśmy z należytym stosunkiem podchodzić do swojego życia, które dostaliśmy w darze od Pana Boga, nikt z nas sobie niczym na nie zasłużył. Możemy jednak coś zrobić w tym naszym życiu, zgodnie z przykazaniem, dla innych.

Co robimy z ludźmi potrzebującymi, których jest dookoła nas wielu? Są bliżej niż nam się wydaje. Czasami nasi sąsiedzi, ludzie w potrzebie, chorzy.

Chcę też powiedzieć, że nie jest to jedyna historia w moim życiu, choć może najbardziej publiczna i zauważona przez innych. Pamiętam, że po raz pierwszy zaangażowałem się w dużą akcję niesienia pomocy jeszcze będąc uczniem szkoły średniej. Wspólnie z przyjaciółmi zorganizowaliśmy dużą zbiórkę w naszej szkole i poruszyliśmy setki ludzi, aby otworzyli się na potrzeby drugiego człowieka.

Pozwól, że zakończę ten nasz krótki wywiad otwartym pytaniem:

Czym byłoby nasze życie, gdybyśmy nie byli wrażliwi na drugiego człowieka?

Praktyczne zastosowanie

  • Czy jest jakaś historia, która wywarła wpływ na Twoje życie?
  • Czym byłoby Twoje życie, gdybyś nie był wrażliwy na drugiego człowieka?
  • W jaką historię powinieneś się zaangażować?

Photo credit: Norbert Palimąka

No Comments

Post A Comment

twenty − eighteen =